13 powodów, dla których warto wybrać kurs językowy na Malcie z Education First (+ zniżka!)

W pierwszym tekście o współpracy AIE x EF wymieniałem kilka powodów, dla których wybrałem Maltę jako miejsce swojego kursu. Wśród nich podałem także jeden z najbardziej dla mnie istotnych: Malta jest po prostu najtańszym kierunkiem w całym katalogu EF Polska. To bardzo przekonujący argument za tym, by zastanawiając się nad kolejnymi wakacjami, pomyśleć o połączeniu wypoczynku i nauki!

1. Malta to najtańszy kierunek w ofercie EF

Skoro wspomniałem o tym we wstępie, zagłębijmy się więc w kwestię związaną z kasą. Wiadomo – żadne zagraniczne kursy językowe nie są tanie, więc zawsze będzie to podstawowe kryterium, jakie należy rozważyć.

Biorąc pod uwagę opcję wyjazdu na kurs za granicę na miesiąc, trzeba mieć przygotowane kilka tysięcy złotych. Ja zagraniczny kurs językowy rozważałem od ponad dwóch lat i uwierzcie mi, że przejrzałem przeróżne opcje – W KAŻDYM WYPADKU jest to podobny wydatek, a jak już trzeba wybierać spośród różnych szkół, to zdecydowanie najlepiej postawić na dużą, międzynarodową, doświadczoną markę.

Jeśli przeglądaliście już katalog EF, który wypełniony jest mnóstwem działających na wyobraźnię miejsc na świecie, gdzie można uczyć się języka, na pewno zauważyliście, że Malta jest najtańszym z nich. Kto nie widział, niech zerknie na stronę 41 i porówna sobie ceny z jakimś innym kierunkiem, np. z Nowym Jorkiem na kolejnej stronie. Diametralna różnica, prawda? 😉 Wiadomo – Nowy Jork to zupełnie inna bajka, natomiast jeśli komuś wystarczy Europa – Malta będzie idealna, co udowadniam w kolejnych punktach.

2. Kurs językowy zamiast wakacji z biurem podróży

Zanim ogarnąłem sobie współpracę z EF w ramach AIE, sam rozważałem kurs na Malcie, przeliczałem różne opcje i zastanawiałem się czy taki wyjazd przypadkiem nie opłaca się bardziej od wakacji z biurem podróży.

I tak – opłaca się, o ile komuś naprawdę zależy na nauce języka.

Weźmy pod uwagę dwutygodniowy kurs wakacyjny na Malcie. Cena takiego wyjazdu z EF to ok. 3 500 zł. W cenie mamy 20 godzin języka angielskiego w tygodniu, pobyt w dwuosobowym pokoju u tzw. rodziny goszczącej (więcej w tym temacie w pierwszym wpisie), 2 posiłki dziennie w tygodniu, 3 posiłki w weekendy oraz zwiedzanie miasta.

Ok – dla starszych osób opcja mieszkania z kimś innym w pokoju może nie brzmieć atrakcyjnie. Dla młodych czy studentów może to być z kolei super sprawa! Wiadomo – nowa znajomość z osobą z innego zakątka świata, możliwość lepszego poznania innej kultury itp.

Porównajmy to do 2 tygodni wakacji z biurem podróży.

Przejrzałem oferty znajdujące się w portalu wakacje.pl. Brałem pod uwagę terminy od października do stycznia, czyli po sezonie. Trzeba więc liczyć, że w sezonie kwoty te będą o wiele większe. Wybrałem 14 dni oraz hotel ze śniadaniami i obiado-kolacjami. Ceny zaczynają się od 1 300 zł, a kończą na 5 000 zł. Większość sensownych ofert to kwoty rzędu 2 – 2,5 tysiąca złotych. I jeszcze raz podkreślam – poza sezonem i bez kursu językowego :).

Rozstrzygnięcie tej kwestii – co się bardziej opłaca, jest bardzo subiektywne, bo zależy od wielu czynników. Jednak porównując kurs do wakacji z biurem podróży, cena nie wygląda już tak groźnie.

Do ceny kursu doliczyć trzeba jeszcze lot, ale o tym w kolejnym punkcie.

3. Tanie loty

Na Maltę z Polski można lecieć Wizz Airem lub Ryanairem, dzięki czemu za bilet w dwie strony, wraz z bagażem można zapłacić zaledwie kilkaset złotych. Oczywiście na tańszy lot trzeba polować, ale z aplikacjami takimi jak PushApp (w połączeniu z forum Fly4Free) oraz serwisem Google Flights można być na bieżąco z każdą obniżką cen. A wiem co mówię, bo sam leciałem w maju na Maltę za 350 zł w dwie strony, a i tak nie jest to najtańsza opcja, na jaką można się załapać. Oczywiście, jeśli ktoś woli – może wykupić lot już wraz z kursem, ale to na pewno będzie kosztować wiele więcej.

4. Brak opłaty rezerwacyjnej z AIE

Dzięki mojej współpracy z EF, rezerwując swój kurs do końca października nie zapłacicie opłaty rezerwacyjnej, czyli w kieszeni zostaje wam 490 zł – w sam raz np. na loty ;). Warto też zaglądać do specjalnej zakładki na stronie EF z aktualnymi promocjami. Obecnie np. można otrzymać zniżkę 10% na wyjazdy zimą. Może kurs językowy zamiast ferii? Jeśli jednak wolicie zimowe aktywności, zobaczcie w katalogu wszystkie kierunki. Na pewno znajdziecie coś dla siebie.

5. Nie musisz bać się samotnej podróży

Nie każdy lubi podróżować samotnie. Ja np. należę do osób, które uwielbiają wyjeżdżać z przyjaciółmi, dzielić się na bieżąco wszystkimi przemyśleniami i spędzać czas wspólnie. Dlatego też, mimo że byłem za granicą wiele razy, okazji do posługiwania się angielskim miałem naprawdę niewiele.

Jadąc na kurs z EF ryzyko “samotności” nie grozi. Będziecie przecież uczyć się w szkole pełnej innych osób, które przyleciały na kurs same, a możecie zapoznać się z nimi jeszcze przed wylotem, będąc w Polsce. EF daje dostęp do specjalnej strony, gdzie macie możliwość sprawdzenia, kto będzie z Wami podczas kursu, zaprosić te osoby do znajomych w obrębie portalu lub znaleźć je na Facebooku i po prostu zagadać.

A to nie koniec. EF bardzo dba o integrację studentów obecnych na kursie. Codziennie organizowane są liczne aktywności: od spotkań na drinka, przez karaoke, wspólne kolacje, wycieczki po okolicy, wypady na kręgle, kursy tańca itp. Niektóre z zajęć są płatne, inne nie, a z wszystkimi aktywnościami można być na bieżąco dzięki aplikacji mobilnej My EF.

6. Ciepły, przyjazny klimat

Jeśli chodzi o mnie, argument pogodowy przemawia do mnie prawie tak mocno, jak ten finansowy. Malta to kraj, w którym występuje tylko kilkadziesiąt deszczowych dni, a roczna średnia temperatura wynosi 23°C! W końcu Valetta to najdalej na południe wysunięta stolica Europy.

Jeśli to jeszcze nie działa na waszą wyobraźnię, wklejam tabelkę, która wywołuje u mnie zachwyt za każdym razem, gdy na nią zerkam. Proponuję zwrócić uwagę zwłaszcza na miesiące jesienno-zimowe. Październik-listopad to idealny czas, by uciec z szarej, przygnitej i zimnej w tym czasie, Polski.

I choć “3054 godzin średniego usłonecznienia” może niewiele mówić, to porównanie tej wartości do Polski, gdzie mamy ok 1500 słonecznych godzin, pokazuje już pewien konkret. Upraszczając: Na Malcie, w ciągu roku jest ponad 2x więcej słonecznych godzin niż w Polsce!

Czyli słońce, ciepełko, brak zimy i smogu.

7. Kraj o niewielkiej powierzchni

Malta to kraj, którego całkowita powierzchnia (316 km kw.) wynosi mniej niż powierzchnia Krakowa (327 km kw.). To oznacza, że jest świetnym miejscem do zwiedzania podczas kursu. W łatwy sposób można połączyć obowiązki studenta ze zjeżdżeniem kraju wzdłuż i wszerz bez wielkiego planowania i bez obaw, że nie zdąży się zobaczyć wszystkiego! 

8. Wiele do zwiedzania

Mimo, że mała – Malta potrafi zaskoczyć. To naprawdę piękny kraj, z bogatą historią i wieloma ciekawymi miejscami. Byłem tam wcześniej jedynie przez 3 dni, odwiedzając najbardziej popularne miejsca (Blue Lagoon, Como, Gozo, Blue Grotte) i wyleciałem z wielkim niedosytem, chęcią powrotu i zobaczenia wszystkiego!

9. Kraj do plażowania

Jeśli ktoś nie lubi zwiedzać, a woli leżeć na plaży – nie ma najmniejszego problemu. W końcu to wyspa! Jeśli wybierzecie się na Maltę z EF, będziecie mieli możliwość spędzania na plaży każdego dnia po zajęciach, bo szkoła mieści się w miejscowości St. Julian’s, dokładnie 6 minut spacerkiem od plaży! Malta jest też podobno jednym z najlepszych miejsc do nurkowania w całej Europie.

10. Kraj do imprezowania

St. Julian’s i pobliska Silema to miasta, w których zawsze coś się dzieje! Miejscowości te żyją całą noc i są pełne międzynarodowej, wielokulturowej społeczności. To kolejna wspaniała opcja, by rozwijać umiejętności językowe. Zwłaszcza po kilku shotach, gdy nagle wszyscy stają się native’ami… 😉

11. Całkowite zanurzenie w języku

Malta jest krajem dwujęzycznym. Oprócz maltańskiego, drugim urzędowym językiem jest właśnie angielski. To za sprawą tego, że Malta była kolonią brytyjską przez prawie 200 lat. Z tego powodu np., na ulicach można spotkać charakterystyczne dla Wielkiej Brytanii, czerwone budki telefoniczne, a to nie jedyny widoczny element brytyjskich wpływów. Będąc na kursie angielskiego w miejscu, gdzie wszędzie trzeba posługiwać się tym językiem – postęp jest wręcz nieunikniony!

12. Siesta, luz i chillout

Na Malcie nikt się nie spieszy. Mieszkańcy tego kraju to typowi południowcy, którzy – o ile nie pracują w międzynarodowym korpo – nie przejmują się zbytnio dedlajnami, asapami i innymi fakapami. Jest gorąco, musi być siesta. A na pracę zawsze przyjdzie czas! Myślę, że to miła odmiana od nudnego podejścia do pracy w Polsce (siedź 8h na dupie, przywrzyj do krzesła i nie wychodź, a jak skończyłeś wcześniej to i tak siedź i udawaj, że coś robisz, bo tak trzeba – i tak nie wyjdziesz przed 16).

13. To przygoda na całe życie!

Dla mnie na pewno. Nigdy nie byłem tak długo za granicą, w dodatku sam. Przez cały miesiąc będę zdany wyłącznie na siebie i swój angielski. Nie uczestniczyłem w Erasmusie i innych studenckich wymianach, więc najwyższy czas, by to nadrobić! Liczę na wiele nowych, ciekawych, międzynarodowych znajomości oraz na przełamywanie wielu swoich barier związanych z brakiem dobrej znajomości angielskiego.

No to warto?

Moim zdaniem tak. I wcale nie piszę tego tylko ze względu na współpracę AIE x EF. Mój kurs trwa miesiąc, z czego – jak wspominałem w pierwszym wpisie – 2 tygodnie opłaciłem sobie sam, na własną rękę. Więc ja też jestem bardzo ciekaw, jak to wszystko będzie wyglądać i czy moje oczekiwania oraz wyobrażenia na temat kursu zostaną spełnione. Czy warto było wydać kilka tysięcy złotych? O tym na pewno dam znać w osobnym wpisie, po powrocie. A póki co wracam do nauki!

P.S.

Koniecznie dołączcie do grupy AIE+, jeśli jeszcze Was tam nie ma, bo co 2-3 dni będę relacjonował mój wyjazd. Zapraszam także na Instagram @efpolska, który będę przejmował, a jeśli ktoś chce jeszcze więcej – możecie obserwować mnie także na prywatnym instagramie @popcultureisartnow.

Aaaa, jeszcze raz link do katalogu: KLIK.

Znajdziecie w nim wszystkie kierunki, dostępne języki i dokładne opisy kursów wraz z cenami. 😉 

Skomentuj