AIE x EF Polska: lecę na miesięczny kurs angielskiego na Maltę!

Niedawno, w grupie AIE+ pytałem o to, jak wygląda sytuacja ze znajomością języka angielskiego w branży reklamowej. Wydawać by się mogło, że w naszych zawodach językiem angielskim bez problemu posługuje się zdecydowana większość. Okazuje się jednak – co potwierdzają odpowiedzi członków grupy – że wcale tak nie jest!

Właściwie nie zdziwiło mnie to, a jedynie potwierdziło moje własne doświadczenia. Sam nie czuje się komfortowo, gdy muszę mówić po angielsku, a żeby w ogóle zagadać tak po prostu, od siebie, potrzebuję wspomagaczy w formie kilku shotów lub butelki wina i o ile w sytuacjach prywatnych jest to do zrealizowania, tak przy spotkaniu z klientem już raczej nie. 😉

Na co dzień praktycznie nie posługuję się angielskim, właściwie oprócz kilkudniowych zagranicznych podróży od zakończenia liceum nie było okazji, żeby regularnie ćwiczyć język. I choć uczyłem się angielskiego już od przedszkola, po drodze próbowałem kursów w tradycyjnej szkole językowej, to nadal, mając 26 lat, czuję się niepewnie, a języka angielskiego używam w ostateczności. Wiecie – wtedy, gdy już zostanę całkiem sam na środku ulicy bez map Google i nie wiem gdzie iść. To czas, kiedy już muszę wykrzesać z siebie jakieś zdania.

Od dawna chcę to zmienić, a ponieważ najlepszą metodą nauki jest podobno maksymalne zanurzenie się w języku obcym, czyli spędzanie jak największej ilości czasu z native speakerami, to 

LECĘ NA MALTĘ NA MIESIĘCZNY KURS Z EDUCATION FIRST.

Pierwszy raz na Education First trafiłem 2 lata temu, gdy z nudów zamówiłem katalog, który zaskoczył mnie naprawdę sporą liczbą możliwości, jakie dają te kursy. Do wyboru jest 10 różnych języków w 50 różnych miastach na całym świecie! Już wtedy postanowiłem sobie, że polecę gdzieś choćby na 2 tygodnie!

No i tak sobie o tym marzyłem, aż pewnego dnia skontaktowałem się z EF Polska i  w ramach współpracy AIE x EF otrzymałem 2 darmowe tygodnie kursu na Malcie po to, by przetestować, jak to jest i czy w ogóle warto wydać kasę na tego typu edukację.

Bo mówiąc szczerze nie są to grosze – taki kurs to całkiem spory wydatek. A ja z chęcią sprawdzę czy warto zainwestować, chociaż już na starcie jestem pozytywnie nastawiony i domyślam się, z dość wysokim prawdopodobieństwem, że warto.

Stawiając sprawę jasno i wprost: Lecę na Maltę na miesiąc, z czego 2 tygodnie kursu mam za free. Kolejne 2 tygodnie dokupuję sobie na własną rękę i już nie mogę się doczekać początku nauki!

Dlaczego Malta?

Wybrałem Maltę, bo choć byłem tam tylko raz, to wystarczyło – od razu wiedziałem, że to kraj dla mnie. Przede wszystkim klimat. Średnia temperatura w ciągu dnia w najchłodniejszym miesiącu roku wynosi 14°C! Mój kurs odbywał się będzie przez cały październik, kiedy w dzień jest 24°C, a w nocy 19°C.

Patrząc na kurs w kontekście lokalizacji, z perspektywy osoby lubiącej lato i ciepło (ja wręcz kocham, a nienawidzę zimy), właściwie każdy miesiąc jest dobry, by polecieć właśnie na Maltę. Zobaczcie! Już na samą myśl o tak ciepłej jesieni i zimie robi się miło na serduszku. 😉

Do tego słońce, morze i świetna lokalizacja szkoły. Wystarczy 6 minut spacerkiem i jest się na plaży. Wizja październikowego popołudnia po zajęciach, spędzonego nad morzem z piwem w dłoni jest baaaardzo kusząca.

Maltę wybrałem też z najbardziej prozaicznego powodu. To najtańszy kierunek z całej oferty EF, ale o tym będę miał okazję wspomnieć jeszcze w innym wpisie.

Dlaczego akurat angielski?

Nie oszukujmy się. Mimo rosnącej popularności innych języków obcych, angielski nadal jest najbardziej sensownym językiem do nauki w pierwszej kolejności. Oczywiście pomijam fakt, że po tylu latach nauki powinienem go już znać na zadowalającym poziomie. Wtedy kurs mógłby dotyczyć innego języka.

Ja jednak postawiłem na angielski, którego uczy się zdecydowanie najwięcej ludzi na świecie, bo aż 1,5 miliarda! Drugi w kolejności, coraz bardziej modny francuski, wybiera 82 miliony, a podium zamyka Chiński, z 30 milionami uczących się go osób.

Angielski jest też numerem jeden pod względem liczby krajów, w których jest używany. To aż 110 państw, czyli prawie 2x więcej od krajów, gdzie używany jest drugi w tym rankingu – arabski.

No i w końcu najważniejszy powód. W dzisiejszych czasach język angielski to absolutny must-have w większości liczących się branż. Jego znajomość bywa niezbędna do znalezienia lepszej pracy, zdobycia awansu czy podniesienia kwalifikacji.

Bezsprzecznie przydaje się także w branży marketingowej. Nie tylko podczas prowadzenia międzynarodowych projektów, ale także do pozyskiwania najświeższych informacji, które zanim pojawią się w języku polskim – często najpierw znajdują się w zagranicznych publikacjach czy raportach.

Jakie są możliwości kursów EF?

Kursy z Education First to nie tylko język angielski i nie tylko Malta. Do wyboru jest wiele lokalizacji, a myśląc o niektórych w kontekście nauki połączonej z przygodą i wspomnieniami na całe życie naprawdę można się zachwycić:

Języki. Do wyboru jest ich 10: angielski, francuski, niemiecki, hiszpański, portugalski, włoski, arabski, japoński, chiński i koreański.

Miejsca nauki. Jest aż 50 różnych lokalizacji! Nie będę wymieniał wszystkich, ale poza Maltą, moją uwagę przykuły zdecydowanie Nowy Jork, Miami Beach, Honolulu, Los Angeles, Auckland, Singapur, Sydney, Paryż, Rzym, Barcelona, Seul czy Tokio.

Więcej o krajach i miastach, wraz ze szczegółami znajdziecie darmowym katalogu. Ale ostrzegam – katalog naprawdę działa na wyobraźnię… 😉

Typy kursów. Tych jest kilkanaście. Od zwykłego, klasycznego kursu, przez kurs intensywny, wakacyjny, te przygotowujące pod konkretne egzaminy, biznesowe, aż po kursy dla dzieci. Różnią się czasem trwania, liczbą godzin lekcyjnych, rodzajami lekcji dodatkowych itp. Każdy znajdzie coś dopasowanego dla siebie. Szczegółowy opis znajdziecie na stronie 15 katalogu.

Poziomy języka. Z EF można uczyć się języka od najbardziej podstawowego poziomu (A1), aż po najbardziej zaawansowany (C2). Co ciekawe, EF twierdzi, że przy obecności na wszystkich zajęciach i odrabianiu prac domowych, można podnieść swoje umiejętności o jeden poziom w górę w ciągu 6 tygodni. Brzmi obiecująco oraz – biorąc pod uwagę całkowite zanurzenie się w języku – wydaje się być również realistyczne.

Lekcje tematyczne. Czyli tzw. “SPIN classes”, które pozwalają jeszcze bardziej spersonalizować kurs i dostosować go do indywidualnych oczekiwań. A wybierać można spośród 150 zróżnicowanych opcji (np. gramatyka, wymowa, pisanie, polityka, eseje, angielski w miejscu pracy itp.) Więcej znajdziecie w katalogu na stronie 13, ale przy okazji polecam też obserwować efpolska na instagramie. Np. ostatnio dowiedziałem się, że w Sydney jako spin classes można wybrać naukę surfowania, lekcje tańca hula na Hawajach czy zajęcia o modzie w jej stolicy – Paryżu.

Kilka opcji zakwaterowania. Pierwsza, podstawowa, zawarta w cenie kursu to nocleg u tzw. rodziny goszczącej, w pokoju dwuosobowym. Znaczy to, że nasz pobyt odbywa się u native speakerów, a w pokoju jesteśmy z inną osobą ze świata, która także wybrała kurs z EF.

To rozwiązanie ma swoje plusy i minusy. Plusy to totalne zanurzenie się w języku. Obcy kraj, kurs językowy, angielski na ulicach, angielski w “domu” i jeszcze współlokator z końca świata! Już bardziej zanurzyć się nie da. Minusem jest pewnego rodzaju brak prywatności oraz ryzyko, że druga osoba okaże się plackiem. W tej opcji, rodzina goszcząca codziennie zapewnia śniadanie i obiado-kolację, a w weekendy 3 posiłki.

Druga opcja to także nocleg u rodziny goszczącej, ale w pokoju jednoosobowym. Pozbywamy się ryzyka przebywania z kimś, kto niekoniecznie musi nadawać na tych samych falach.

Kolejna możliwość – akademik EF. Można zdecydować się na pokój 3/4-osobowy, 2-osobowy oraz jedynkę. Podobna opcja to kampus EF.

Dla bardziej wymagających i dla najbardziej zamożnych EF ma także propozycje apartamentów wynajmowanych w niedalekiej odległości od szkoły (pokoje łączone lub jednoosobowe ze wspólnymi łazienkami) lub nawet hotele 2,3,4-gwiazdkowe. Ta opcja wydaje mi się zupełnie nieciekawa, ale może zainteresuje osoby dojrzałe, które lecą wyłącznie po to, by uczyć się angielskiego, a nie po to, żeby poznawać nowych ludzi.

Jak będzie wyglądał mój kurs?

Na Maltę lecę 30 września, a swój kurs języka angielskiego zaczynam 1 października. Już nie mogę się doczekać, jestem mega podekscytowany, ale też zestresowany. Dokupiłem dwa tygodnie, bo wydaje mi się, że miesiąc to absolutne minimum, żeby poczuć się bardziej jak mieszkaniec w nowym miejscu, a nie jak turysta. Ten czas jest także istotny ze względu na postępy językowe. Wystarczy wyjechać na 2 tygodnie na wakacje, by zobaczyć, że ten czas zawsze mija bardzo szybko.

Moja opcja zakwaterowania to pokój dwuosobowy u rodziny goszczącej. Dzięki portalowi MyEF.com (taka stronka, gdzie znajdziecie wszelkie niezbędne informacje o swojej podróży) już teraz, przed wyjazdem sprawdziłem dane rodziny goszczącej, wybadałem na Facebooku i nawiązałem kontakt. Po kilku wymienionych wiadomościach już wiem, że będzie miło.

Trochę stresuję się na myśl o innej osobie w pokoju, a z drugiej strony się cieszę. Nigdy nie miałem takiego doświadczenia, nie byłem nawet na kolonii, więc teraz – na stare lata chętnie sprawdzę jak to jest. I będzie to kolejna okazja do zawiązania nowej, międzynarodowej znajomości! Nie mówiąc już o przełamywaniu barier związanych z nieśmiałością i ograniczeniach z otwartością.

Mój kurs to wariant intensywny. Oznacza to, że będę miał aż 32 lekcje angielskiego tygodniowo (po 40 minut), a w tym:

  • 16 godzin zajęć ogólnojęzykowych,
  • 4 godziny ćwiczeń,
  • 10 lekcji tematycznych,
  • 2 godziny wykładu.

Lekcje tematyczne to te tzw. “spin classes”, o których wspominałem już wcześniej. Ten kurs to najlepsza opcja dla tych, którzy chcą nauczyć się jak najwięcej i poświęcić maksymalną ilość czasu na naukę. To aż 21h i 20 minut samych lekcji w tygodniu.

Czego oczekuję i co zamierzam osiągnąć?

Mega się cieszę tym wyjazdem i mam naprawdę sporo oczekiwań z nim związanych:

  • przede wszystkim spodziewam się dużego postępu w angielskim (głównie jeśli chodzi o swobodę mówienia),
  • przełamania barier, nieśmiałości,
  • większej pewności siebie w kontaktach z innymi ludźmi,
  • nowych, dobrych znajomości na lata,
  • miesiąca słonecznej pogody,
  • otwartości na pracę i wyjazd za granicę, o czym od dawna marzę,
  • przygód i wspomnień na całe życie,
  • zwiedzenia Malty.

Liczę na to i głęboko wierzę w to, że trafię na super osobę, z którą będę dzielił pokój. Mam zamiar zwiedzić Maltę w czasie wolnym, co nie będzie takie trudne, bo powierzchnia tego kraju wynosi mniej więcej tyle, co powierzchnia Krakowa. Lecę tam z otwartością i chcę wykorzystać ten wyjazd na maksa!

Współpraca AIE x EF

Ponieważ, jak już wcześniej wspomniałem, część mojego wyjazdu sponsoruje EF, mam zamiar dzielić się z Wami wszelkimi spostrzeżeniami na temat kursu. Nie będę nikogo zmuszał do wykupowania wyjazdu, nie jestem żadnym akwizytorem, jednak będzie mi bardzo miło, jeśli zamówicie bezpłatny katalog z przypisanego mi linku.

Prowadzę bloga/fanpejdża/grupę już od ponad kilku lat i wszystko to traktuję jako hobby. Lubię to i bardzo się cieszę, że AIE ma grono wielu wspaniałych odbiorców. Nie ukrywam, że ten kurs, ta cała współpraca to spełnienie jednego z marzeń. Wiecie, takiego marzenia o byciu blogerem, o możliwości czerpania korzyści (tu pod postacią kursu) z kilkuletniej pracy nad czymś, co się lubi i w co wkłada się wiele czasu i serca. Dlatego tym bardziej zachęcam Was nie tylko do pobrania katalogu, ale też do śledzenia moich relacji z Malty! 🙂

Na blogu pojawią się jeszcze dwa teksty. Jeden ze specjalną zniżką dla Was, jeśli ktoś zdecydowałby się na kurs na Malcie, ale szczegóły w tym temacie niebawem. Drugi, po powrocie, będzie podsumowaniem całego kursu. W tym wpisie będę chciał porównać swoje oczekiwania sprzed wyjazdu z rzeczywistością. Czy warto wydać tyle pieniędzy na kurs? A może lepiej jechać za tę kasę na wakacje all inclusive z biurem podróży? Czy lekcje angielskiego były ciekawe? Jak wyglądała organizacja kursu? Na te wszystkie pytania postaram się odpowiedzieć w tekście po powrocie.

Oprócz wpisów, planuję wrzucać relacje co 2-3 dni grupie AIE+. Myślę, że będą to krótkie wpisy ze zdjęciami, ewentualnie live’y – jeśli będzie zainteresowanie, czemu nie! To kolejna okazja, żeby przełamać swoje bariery. Do zgarnięcia będą także gadżety z logo EF, a moje relacje z Malty będziecie mogli zobaczyć także na instagramie @efpolska, który będę przejmował podczas pobytu tam.

Z góry dziękuję za Wasze wsparcie i naprawdę nie mogę się już doczekać wyjazdu i możliwości opowiedzenia Wam, jak wygląda taki kurs! 🙂

Katalog do pobrania TUTAJ, w formie elektronicznej lub papierowej – prosto do domu ;).

Skomentuj