Istny horror, czyli strasznie pomysłowe reklamy

Untitled design

Strach, bo to on jest głównym bohaterem tego wpisu, należy do bardzo silnych emocji, więc odpowiednio wykorzystany może być doskonałym czynnikiem warunkującym powodzenie reklamy. Powodzenie, mające swe odzwierciedlenie głównie w zapamiętywalności przekazu. Wykorzystując strach trzeba jednak mieć na uwadzę bardzo cienką granicę, po przekroczeniu której zamiast ekscytacji oryginalną kreacją i uśmiechu na twarzy, może pojawić się niesmak.

Continue reading “Istny horror, czyli strasznie pomysłowe reklamy”

#pokemarketing + KONKURS

#pokemarketing (2)

Historia tego wpisu bardzo przypomina historię moich dotychczasowych przygód z grą Pokemon Go. Początkowo zastrzegałem się, że absolutnie nie dam się wciągnąć w jakąś głupią zabawę i nie będę biegał jak kretyn po mieście z oczami w smartfonie. Nie udało się, bo po kilku godzinach wkręciłem się i poszło! To samo było z tym postem. Na początku, gdy Pokemon Go nie było jeszcze popularne (o ile w ogóle był taki moment?) stwierdziłem, że nie ma nad czym się rozwodzić. Jednak kiedy okazało się, że nie ma dnia, w którym nie widziałbym co chwilę osób pod figurką Matki Boskiej* naprzeciw mojego domu, stwierdziłem, że to nie jest zwykła, kilkudniowa moda, a jakaś grubsza sprawa.

Continue reading “#pokemarketing + KONKURS”

Są fanpejdże i jest fanpejdż Berlinek. I nie tylko!

7 50 warzyw greya

Kto od dawna obserwuje AIE ten wie, że coś co uwielbiam, to zabawa słowem w reklamie. Lubię, gdy odbiorcom daje się możliwość rozszyfrowania czegoś (choćby łatwego, bez konieczności wielkiego namysłu), bo wiąże się to z uczuciem satysfakcji. To z kolei sprawia, że komunikat reklamowy nie jest nudny i zwyczajny, tylko ciekawy i angażujący, a co za tym idzie skuteczniejszy. W dzisiejszym wpisie duża porcja materiałów ze szczyptą humoru z kilku fejsbukowych fanpejdży związanych z jedzeniem. W rolach głównych Berlinki, Paluszki z charakterem oraz Kurka Wolna. Smacznego!

Continue reading “Są fanpejdże i jest fanpejdż Berlinek. I nie tylko!”

Nie liczy się ilość, a jakość. Fanów też (Burger King case)

burgerk

Kiedyś mówiło się, że na Facebooku przede wszystkim liczy się liczba fanów. Niektórzy twierdzą tak do tej pory. Inni odeszli od tego twierdzenia na rzecz innego – tak naprawdę liczy się zasięg. Jeszcze inni mówią, że ważne jest zaangażowanie fanów. Mi najbliżej jest do tej ostatniej opcji, jednak chodzi o wartościowych fanów, czyli prawdziwych sympatyków marki, którzy nie kliknęli “lubię to” przypadkiem. W 2014 roku bardzo ryzykownym zagraniem udowodnił to Burger King.

Continue reading “Nie liczy się ilość, a jakość. Fanów też (Burger King case)”