Kocham Cię AdBlocku i ślubuję Ci miłość, wierność…

Co jakiś czas pojawiają się raporty i statystyki mówiące o tym, jaki odsetek reklam internetowych blokowanych jest w danym kraju. Według badań OnAudience.com z grudnia 2016 roku, w Polsce aż 42% użytkowników blokuje reklamy. Spora liczba, której zupełnie się nie dziwię, a informacje takie jak te przyjmuję z głośnym „hi hi hi” pod moim rudawym wąsem.

Nie bez powodu poruszam ten temat właśnie teraz – choć chciałem już kilkukrotnie – bo właśnie ruszyła ogólnopolska kampania głównych wydawców, takich jak Onet, Wirtualna Polska, Gazeta.pl, Interia, czyli dokładnie tych podmiotów – o ironio – przez które zmuszony byłem pewnego dnia zainstalować AdBlocka.

Pozwolę sobie zacytować teraz, z wielką przyjemnością, Panią Małgorzatę Pogorzelską (ad product manager w Grupie Wirtualna Polska), a cytat ten pochodzi z artykułu na www.wirtualnemedia.pl:

 

W komunikacji chcemy pokazać dobrą twarz reklamy – sponsora treści. Z drugiej strony podkreślamy rolę, jaką odgrywają sami internauci, którzy oglądają reklamę i tym samym „współfinansują” treści w internecie.

 

Uśmiałem się. Naprawdę się uśmiałem. Przepraszam bardzo, ale czy tą dobrą twarzą mają być samoodtwarzające się reklamy z jakimiś durnymi melodyjkami, których za cholerę nie da się zlokalizować? Wprost uwielbiam skakać kursorem po całym ekranie i szukać w panice miejsca, gdzie będę mógł wyłączyć te irytujące dźwięki! Przecież to takie przyjemne, aż chce się więcej!

A może dobrą twarzą reklamy są ogromne bannery wyskakujące z każdej strony ekranu i zasłaniające cały tekst? Nie wspominając już o tym, że takie reklamowe kombajny ładują się czasem pół dnia i często sytuacja wygląda tak, że jak już wszystkie reklamy się załadują, jak już człowiek zlokalizuje poukrywane, wrzeszczące banery i je wyłączy, a następnie upora się z innymi, wyskakującymi nagle reklamami i uciekającymi spod kursora myszki krzyżykami, to już odechciewa się czytać tych – ponoć wartościowych artykułów (które w większości nie różnią się niczym od treści publikowanych na Pudelku). Przy okazji pozdrawiam Pudelka! 

Jeśli mam wracać do takiej rzeczywistości, to ja dziękuję – pozostanę z AdBlockiem. Do grobowej deski. I nawet nie mam zamiaru sprawdzać czy od czasu, kiedy mam włączonego AdBlocka, na wyżej wymienionych stronach coś w kwestii agresywności reklam się zmieniło. Nie zamierzam ryzykować. Po co mam się denerwować? Trzeba było myśleć o tym, co się robi, zanim ponad 40% Polaków postanowiło zbanować Was za chęć zarobku za wszelką cenę.


Oczywiście ja rozumiem, że reklamy są potrzebne i z wielką przyjemnością wyłączam AdBlocka w małych serwisach, gdzie użytkownika się szanuje i nie bombarduje agresywnymi reklamami. Z chęcią robię wyjątki i zdaję sobie sprawę z tego, że reklamy są często ważnym źródłem dochodu wydawców treści. Ale na litość Boską – to trzeba robić z głową!

Uff, ulżyło mi. A Wy używacie AdBlocka? 

Skomentuj