Nie liczy się ilość, a jakość. Fanów też (Burger King case)

burgerk

Kiedyś mówiło się, że na Facebooku przede wszystkim liczy się liczba fanów. Niektórzy twierdzą tak do tej pory. Inni odeszli od tego twierdzenia na rzecz innego – tak naprawdę liczy się zasięg. Jeszcze inni mówią, że ważne jest zaangażowanie fanów. Mi najbliżej jest do tej ostatniej opcji, jednak chodzi o wartościowych fanów, czyli prawdziwych sympatyków marki, którzy nie kliknęli “lubię to” przypadkiem. W 2014 roku bardzo ryzykownym zagraniem udowodnił to Burger King.

Burger King, mając na Facebooku ponad 38 000 lajków, zwrócił uwagę na to, że wiele wpisów to zwykłe prowokacje lub zaczepne posty fanów konkurencji (głównie McDonald’s). W związku z tym postanowiono dać ludziom wybór: Zostajesz z nami, bo naprawdę lubisz Burger King lub zostajesz usunięty z fanpejdża, ale w zamian za to dostajesz kupon na darmowego Big Maca w McDonald’s. Przed obejrzeniem poniższego filmu próbowałem strzelać, o ile osób zmniejszyło się grono fanów Burger Kinga. Nie trafiłem, ale ciekaw jestem czy Wam się uda. Zobaczcie sami:

Zaskoczeni?

Wyniki tej akcji udowadniają głównie to, że liczba fanów nie ma aż takiego znaczenia. Lepiej mieć dużo mniejsze grono szczerych i zaangażowanych sympatyków marki, niż masę ludzi, których w ogóle ona nie interesuje.

Jestem bardzo ciekaw jaki skutek miałoby zorganizowanie podobnej akcji przez inne marki ;).

Skomentuj