“Reach a Blogger” od kuchni, czyli wywiad z Robertem Sosnowskim, CVO platformy

Ostatnio pisałem o tym, czym jest Reach a Blogger i dlaczego warto zainteresować się tym portalem będąc blogerem lub marką szukającą okazji do współpracy z influencerem. Dziś wracam do tematu, jednak tym razem przyjrzę się mu zza kulis. W tym wpisie rozmawiam z Robertem Sosnowskim, dyrektorem Reach a Blogger. Dowiecie się między innymi tego, jak dobrać odpowiedniego blogera do współpracy oraz jak snapchatyzacja mediów wpływa na segment blogerów. 

Zanim przejdziemy do rozmowy, przedstawię Roberta:

CVO w agencji digital Biuro Podróży Reklamy, która od 2003 roku pracowała dla ponad 150 marek i ma na koncie 2 tytuły agencji roku w Polsce (Epica 2014 i Impactor 2015) oraz 31 nagród i wyróżnień branżowych (min. Bronze Medal AME Awards, Silver Epica Award, Grand Prix Kreatura, Złoty Spinacz, Pióro Roku, Golden Arrow). CVO w platformie do influence marketingu Reach a Blogger. Wykładowca w Szkole Filmowej w Łodzi. Członek IAB Polska i ISOC Polska. Ekspert Narodowego Centrum Badań i Rozwoju. Absolwent SGH w Warszawie oraz Szkoły Filmowej w Łodzi.

Zaczynamy!


Jesteś dyrektorem agencji reklamowej. Skąd wziął się pomysł na Reach a Blogger? Czy to Twoje własne doświadczenia z pracy skłoniły Cię do założenia takiej platformy? 

Digitalizacja procesów w obszarze reklamy zawsze mnie fascynowała i czynnie szukałem ciekawych rozwiązań z tego obszaru. Tak się złożyło, że około 3 lata temu założyciel platformy Reach a Blogger chciał ją sprzedać. Szybko się zdecydowałem. Zabraliśmy się do promowania tego projektu w digitalu w należyty sposób, zaangażowaliśmy środki, wiedzę i metodyczną pracę. I przerobiliśmy też samą platformę, by lepiej odpowiadała na potrzeby userów.  To przyniosło efekty.

 

Ile osób zaangażowanych jest w Reach a Blogger? 

To zabawne, ale 1300 blogerów, którzy pobierają środki z platformy i ponad 500 klientów koordynuje 3-osobowy zespół: Karolina, Ida i Angelika. No i jestem ja. Więc to jest dość piękne, że tak duży projekt – właśnie dzięki zdigitalizowaniu procesów – da się prowadzić tak niewielkim zespołem. Od czasu do czasu wspieramy się zasobami agencji Biuro Podróży Reklamy, kiedy potrzeba wprowadzić update do platformy, czy zrobić jakieś materiały kreatywne. To wsparcie jest ważne, ale tylko punktowe.

 

Na naszym podwórku istnieje kilkoro poważnych konkurentów Reach a Blogger. Co wyróżnia Was na tle innych? Dlaczego akurat RaB?

Po pierwsze – najniższa marża na rynku – 15%. Po drugie –  tylko u nas możesz przejść cały proces zakupu publikacji u influencerów online. Nie potrzeba wsparcia accountów – to nasz drugi bardzo ważny wyróżnik. To oznacza, że agencja czy marka same kupują od blogera – przez naszą platformę. Po trzecie jesteśmy: pierwsi, najwięksi, wypadliśmy też najlepiej w badaniu platform przez Nowy Marketing w końcu zeszłego roku.

 

Najciekawsza współpraca z Twojego punktu widzenia? O ile możesz w ogóle wspominać o takich kwestiach.

Heh, robiliśmy wiele ciekawych projektów/współprac jako agencja. Na koncie mamy projekty z dużymi nazwiskami, szyte na miarę. Natomiast Reach a Blogger działa trochę inaczej. Jest takim “sklepem” z blogerami. Kupujesz miejsce reklamowe u blogera i tylko od Ciebie oraz blogera zależy czym to sobie wypełnicie. Do tej pory przez platformę zostało zrealizowanych już ponad 7000 współprac. Obecne tempo dzienne to średnio około 20 współprac.

 

RaB działa już 4 lata. Jak w tym czasie zmieniła się w Polsce blogosfera?

W kontekście naszej platformy: jest większa otwartość na digitalizację influence marketingu. Blogerzy zapisują się chętniej. I jest też większe rozumienie u klientów, że samodzielne skorzystanie z platformy to oszczędności. Początki influence marketingu tkwią w takich rzekłbym “podchodach” klientów i blogerów, w wymianie maili, wzajemnym kokietowaniu się. My wiedząc, że dziś nie ma czasu, że każdy potrzebuje wiedzieć: tak czy nie i za ile, jakie są zasięgi – i wszystko to chce wiedzieć od ręki – odpowiadamy na obecną potrzebę rynku łącząc obie strony online. Myślę, że ta otwartość na współpracę w tym modelu będzie dalej rosła. Podobnie zresztą jak to się wydarzyło z wynajmem krótko terminowym dzięki AirBnB czy zamawianiu taksówek dzięki Uberowi.

W kontekście ogólnym widać, że u blogerów następuje do pewnego stopnia przemiana pokoleniowa. Niektóre wielkie nazwiska sprzed 5-10 lat jakby trochę tracą, a wyłaniają się nowe gwiazdy i to na dużą skalę. Ale to jest normalny proces. Nowe pokolenie wchodzi na rynek z innym językiem, innymi wartościami, nowym podejściem. Ale warto czerpać też z tych blogerów, którzy są awangardą influence marketingu – nawet jeśli niektórzy z nich mają teraz nieco mniejsze zasięgi. Cenne jest ich doświadczenie funkcjonowania w ekosystemie w różnych warunkach i wobec zmian zachodzących w tymże ekosystemie (eksplozja popularności najpierw YT, potem Insta, Snapchata).

 

Blogerzy są coraz bardziej świadomi możliwości, jakie daje tworzenie treści. Wiedzą, że na pisaniu bloga można po prostu zarobić. Czy to jest dla Was przeszkodą? Czy nadmierna ilość blogów nie wpływa na obniżenie jakości?

Dla nas wzrastająca wartość rynku i świadomości jest zaletą. Dzięki temu mamy więcej wartościowych blogów (w tej chwili już prawie 5 000 ofert, których łączna ilość unikalnych użytkowników miesięcznie przekracza 52 000 000). Myślę, że blogów jest sporo, ale chyba taki będzie obraz współczesnego świata. Spora ilość blogów to spora konkurencja, co przekłada się na atrakcyjną ofertę dla reklamodawców – zwłaszcza kiedy te blogi są zgromadzone w jednym miejscu, tak jak u nas i mają w dodatku podane ceny za publikację.

 

Będąc marką, na co należy zwrócić uwagę przy wyborze odpowiedniego blogera? Jak dobrać twórcę, żeby potem nie żałować?

Wychodząc naprzeciw potrzebom rynku wprowadziliśmy na Reach a Blogger tzw. RaB Score. Co to jest? To ocena oferty influencera w skali 0-10. Oceniliśmy około 5000 ofert biorąc pod uwagę: treść blogów (i tekst, i grafikę), wygląd templates, KPI medium oraz wiarygodność statystyk (screeny z systemów). Więc teraz najlepiej kierować się tym naszym wskaźnikiem. Ale można też samodzielnie filtrować zasoby po cenach, zasięgach, rodzajach mediów, kategoriach tematycznych. Wstępne wybranie dobrych 20 blogerów do współpracy zajmie około 15 minut.  

 

Jak przekonałbyś markę, że lepiej jest wydać pieniądze na blogera niż na bardziej tradycyjne formy reklamy?

Co stoi po stronie twórcy? Po pierwsze lojalna publiczność, po drugie omijanie adblocków, po trzecie kilka funkcji współpracy: product awarness, ruch, SEO – wszystko w ramach jednego wpisu. Po czwarte – wiarygodność w Google, gdy klienci będą researchować produkt, po piąte – stosunkowo niska cena współpracy. Mamy niską marżę, najniższą na rynku, a twórcy też między sobą konkurują ceną i to sprawia, że warunki cenowe są naprawdę, naprawdę interesujące. Łatwo to sprawdzić, rejestrując się na platformie. Wtedy można zobaczyć ceny za wpis.   

 

Wkraczające obecnie w dorosłość pokolenie konsumuje treści na swoich smartfonach praktycznie od najmłodszych lat. Nowoczesna technologia jest dla tych ludzi czymś zupełnie normalnym, jak dla nas toster. Jak według Ciebie wpływa to na współpracę marki z blogerem i promocję treści z pomocą influencerów?

Na pewno nowe pokolenie potrafi lepiej używać narzędzi do obróbki grafik, wideo, jest w stanie sprawniej poruszać się w tym obszarze. Potrafi robić to szybciej. Z drugiej strony w nowym pokoleniu mocniej kuleje komunikacja tekstowa. Nowe pokolenie wkładając w pracę influencerską mniej czasu i wysiłku może oferować niższe ceny. Ale to oczywiście jest generalizacja w stopniu znacznym.

 

Snapchatyzacja mediów i tendencja do tworzenia znikających treści to coraz bardziej widoczny trend, o czym może świadczyć m.in. niedawny start IGTV. Jako RaB myślicie o tym jako o zagrożeniu/wyzwaniu czy o szansie?

RaB pełni taką funkcję jak Allegro dla produktów. My specjalizujemy się w łączeniu reklamodawców i twórców online. Jakie będą usługi – to jest kwestia ruchoma. Na pewno ten rynek jest dynamiczny. Z jednej strony będą istnieć kreatywne, charyzmatyczne jednostki, które są w stanie zgromadzić wokół siebie dużą publiczność. Z drugiej będą istnieć reklamodawcy, którzy chcą wykorzystywać potencjał twórców i ich odbiorców. W tej konstelacji ważne są platformy. Dziś to głównie blogi webowe, profile społecznościowe: Instagram i Facebook oraz YouTube. A także Snapchat. Ale ten krajobraz platformiany za 10 lat może wyglądać inaczej. Ale na pewno będzie popyt i podaż, która spotyka się na Reach a Blogger.  

 

Masz swojego ulubionego bloga? A może kilka?

O tak. Z branży reklamowej cenię Natalię Hatalską, Macieja Budzicha, Adama Przeździęka. No i oczywiście zerkam na AIE 🙂 Ale też na Why so social, Antyweb – który już z bloga stał się właściwie portalem. Na FB śledzę min. Artura Kurasińskiego i Rafała Agnieszczaka.  Lubię też posty Michała Michalskiego. Na YouTube sympatyzuję z PlanetaFaktów i TOP10Wszystkiego – znam to od moich córek ale muszę przyznać, że parę odcinków włączyłem sobie sam. Z tego samego powodu lubię i cenię Historia bez cenzury. Absolutnym kozakiem i numerem jeden jest dla mnie Mietek Mietczyński na YT, i to już od kilku lat. Zagraniczni kozacy to Humans of late capitalism na FB i The Tweet of God na Tweeterze. Wszystkich Was zapraszam z resztą na Reach a Blogger 😉

 

Jakie są dalsze plany rozwoju RaB? Szykuje się jakieś huczne świętowanie 5 lat działalności?

Plany są ambitne. Rozważamy działania na innych rynkach. Właśnie przygotowujemy dokumentację wdrożenia kolejnej wersji platformy (3.0). Zmiany będą dotyczyć integracji statystyk i zbudowania systemu raportowania dla reklamodawców, ale mamy też w planie dodatkowe funkcje i usprawnienia UI/UX. Trwają też rozmowy z inwestorami. Bo jeśli mielibyśmy ruszać na podbój świata szybko i na grubo, to potrzebujemy wsparcia finansowego. Ale ogólnie jesteśmy zadowoleni. Projekt rozwija się w tempie około 250-300%. To nas cieszy. Natomiast nie spoczywamy na laurach i pracujemy nad rozwojem w kluczowych dla nas obszarach.

 


 

Robertowi dziękuję za rozmowę, a Was zachęcam do zadawania swoich pytań. Jeśli interesujecie się działalnością platformy, macie jakieś wątpliwości co do jej działania, zastanawiacie się czy warto się zarejestrować lub po prostu chcecie dowiedzieć się czegoś o blogosferze – możecie śmiało pytać. Robert obiecał odpowiedzieć na wszystkie pytania. 😉 

 

Wpis sponsorowany. 

Skomentuj