sloganarium #4 (Cekol, Visa, Żywiec)

To już czwarty wpis z serii SLOGANARIUM. Dziś napijemy się piwa, bo przecież chce się Ż! Zaglądniemy do branży budowlanej, a za wszystko zapłacimy… VISĄ. 😉 

Cekol – Kleje na mur beton

Bardzo interesujące hasło z dwuznacznością, która łączy pożądaną cechę reklamowanego produktu ze związkiem frazeologicznym. Cekol to firma zajmująca się m.in produkcją różnego rodzaju klejów, używanych w budownictwie. Hasło mówi przede wszystkim o tym, do czego służą kleje Cekol. Są to kleje na mur beton, czyli znajdują zastosowanie w budownictwie.

Drugie znaczenie sloganu wynika z potocznego powiedzenia „na mur-beton”, które znaczy to samo co „na bank”, „z całą pewnością”, „bez żadnej wątpliwości”. W tym kontekście slogan informuje o tym, że kleje Cekol po prostu niezawodne i można na nich polegać. A każdy zgodzi się, że to bardzo istotna cecha tego typu produktów. 

VISA – oddana Ci bez reszty

Uwielbiam to hasło! W punkt przedstawia największą funkcjonalność karty płatniczej. Można iść do sklepu, zapłacić plastikowym kartonikiem i nie martwić się o resztę, o jakieś pałętające się po portfelu drobne, bo VISA zostanie oddana ci bez reszty (np. przez panią Jadzię w spożywczaku za rogiem). Masz kartę? Stać cię na beztroskie zakupy! 

Slogan funkcjonował w momencie, gdy karty płatnicze w Polsce nie były jeszcze tak bardzo popularne jak dziś. Gdy próbuję wczuć się w taki moment mam wrażenie, że hasło przemawia do mnie jeszcze bardziej. Wydaje mi się jednak, że gdyby powstało dziś i było obecne w bieżącej komunikacji – nadal byłoby interesujące!

Żywiec – Chce się Ż!

Ten slogan od początku budzi bardzo mieszane uczucia. W haśle znajduje się niedopowiedzenie – na końcu jest tylko jedna litera słowa, które może być rozwinięte na wiele różnych sposobów. Twórcom hasła chodziło oczywiście o życie, o apetyt na nowe przygody, a owo „życie” ma być równoznaczne z Żywcem. Chwytasz butelkę i czujesz, że żyjesz.

Hasłu towarzyszą świetne zabawy słowem i samą literą „Ż”, która pełni w kampaniach Żywca kluczową rolę. Browar bawi się nią w reklamach telewizyjnych, na billboardach i w social media:
  

Jest jednak grupa odbiorców, która interpretuje hasło po swojemu. Co prawda ortografia wyklucza rozwinięcia sloganu jako „Chce się rzygać”, ale kto by się tym przejmował ;). Zwłaszcza, że skojarzenia z tym, co dzieje się po nadmiernym spożyciu alkoholu nasuwają się same.

To wręcz wyzwanie i idealne pole do popisu dla konkurencji oraz użytkowników kwejka i tym podobnych. Nie dziwi mnie wcale, że w sieci można znaleźć tego typu, graficzne interpretacje hasła: KLIK

Ciekaw jestem czy twórcy sloganu nie wpadli czasem w pułapkę kreatywności i nadmiernej wieloznaczności hasła, ale… Może właśnie o to chodziło? 

Skomentuj