SLOGANARIUM #7 (PWN.pl, McDonald’s, Tymbark mus)

Dziś będzie i zdrowo i niezdrowo, bo na tapet wezmę slogan owocowego musu od Tymbarku, a także bardzo popularne (głównie wśród młodzieży) hasło McDonald’s. Sprawdzę też, jak słowem bawiła się strona internetowa, która dzięki słowom funkcjonuje. Będzie rymowanka, podwójne dno, frazeologizm, a nawet celowy błąd gramatyczny!

McDonald’s – Mam smaka na maka

I co z tego, że hasło gramatycznie niepoprawne (poprawnie byłoby “mam smak na maka”), skoro działa? Z rymem, rytmem, wpadające w pamięć na tyle, że weszło już do codziennej mowy. A może nawet zostało z niej przejęte?

Tworzenie takich niepoprawnych konstrukcji to żadna nowość w hasłach reklamowych. Od wielu lat funkcjonuje przecież Danio i jego “metoda na głoda”.

Osobiście uważam, że tego typu, oczywiste błędy można wybaczyć, bo nie ma obaw, że ktoś zacznie nieświadomie używać ich jako form poprawnych. Pisząc to, mam z tyłu głowy pewien przykład, co prawda nie sloganu reklamowego, ale obrazujący to co mam na myśli: że zabawa słowami ma cienką granicę, której czasem nie powinno się przekraczać, bo po prostu może zaszkodzić językowi.

A chodzi mi konkretnie o Delikatesy Centrum i billboardy z zeszłego roku, gdzie w słowie “arbuz” litera “u” została zastąpiona przez piktogram arbuza, co sprawiało, że patrząc na grafikę, można było utrwalić sobie błędną pisownię tego wyrazu z “ó”:

Nie wiem jak Was, ale mnie aż razi w oczy. Biorąc pod uwagę fakt, że coraz więcej młodych ma problemy z ortografią, takie zabiegi w mojej ocenie nie są ok.

Tymbark mus – wygodne owoce to mus!

Bardzo fajna, prosta dwuznaczność słowa mus. W pierwszej wersji wyraz ten oznacza “konieczność, przymus lub potrzebę zrobienia czegoś”, zatem slogan możemy odczytać mniej więcej jako: Wygodne owoce to konieczność (dla zdrowego rozwoju dziecka, dla zaspokojenia potrzeb organizmu na witaminy itp.).

Drugie znaczenie otrzymujemy dzięki interpretacji słowa “mus” jako “deseru z przetartych owoców”. Wygodne owoce = mus. Produkt Tymbarku nie zajmuje dużo miejsca w plecaku, nie psuje się tak szybko jak zwykły owoc, jest bardziej praktyczny i być może bardziej atrakcyjny dla dzieciaków. A to przecież wygodne – również dla rodziców.

PWN.pl – przebieraj w słowach

Ciekaw jestem czy zgodzicie się z moją interpretacją tego hasła i ciekaw też jestem czy rzeczywiście autor miał to na myśli.

W sloganie użyto związku frazeologicznego “nie przebierać w słowach”, który znaczy mniej więcej “powiedzieć to, co naprawdę ma się na myśli, używając dosadnych, często wulgarnych słów”.

Misją PWN.pl, jako strony wydawnictwa naukowego, jest zapewne edukowanie społeczeństwa, poszerzanie jego słownictwa tak, by każdy mógł wyrażać swoje myśli w sposób swobodny, kulturalny, bez używania wulgaryzmów. Czyli tak, by nie musiał “nie przebierać w słowach”.

Co daje nam więc korzystanie ze strony PWN.pl? “Przebieranie” w słowach znajdujących się w ogromnych zbiorach słowników znajdujących się w serwisie oraz możliwość dokształcenia się, by móc wypowiadać się w sposób kulturalny. 


Jeśli podobał Ci się ten wpis, koniecznie sprawdź poprzednie z tej serii. Znajdziesz je TUTAJ

Skomentuj