Wybuchowe case study z Biedronką w tle

Jeśli ktoś nie widział jeszcze powyższego filmu, to ostrzegam- tylko dla ludzi o mocnych nerwach. ?⤴

Ale o co chodzi?

W sobotę 28 maja niezadowolony z zakupu klient wrzucił do sieci film twierdząc, że kupił niebezpieczny kubek-pułapkę w Biedronce. Szczerze, wcale się nie dziwię – też bym się wściekł, gdyby kubek po zalaniu wrzątkiem eksplodował i rozbił się w drobny mak. Wolę sobie nie wyobrażać co by było, gdyby gdzieś obok kręciło się małe dziecko.

Film szybko stał się viralem nie tylko przez szokujące skutki użytkowania kubka, ale głównie przez komentarze, które słychać w tle. W ciągu niecałego tygodnia film obejrzano prawie pół miliona razy (oryginalny film został usunięty z YouTube). Nie ma się zatem co dziwić, że głos w sprawie zabrała Biedronka (cytat za gazeta.pl):

Kubków podobnych do przedstawionego na przesłanym nagraniu nie mamy w aktualnej ofercie sklepów Biedronka. Ostatnio podobny produkt – tj. przezroczysty szklany kubek – był dostępny w naszych sklepach ponad dwa lata temu.

Co więcej, okazało się, że sam zainteresowany po rozmowie z BOK Biedronki przyznał, że kubka wcale tam nie kupił, tylko w sklepie konkurencyjnej sieci.

Ten krótki przykład pokazuje przede wszystkim, że nie warto wierzyć we wszystko co zobaczy się w internecie. Inną kwestią jest fakt, że w głowie przeważającej większości osób, które obejrzało i jeszcze pewnie obejrzy film pozostanie świadomość, że w Biedronce nie warto kupować (ogólnie lub przynajmniej kubków), bo wiąże się to z niebezpieczeństwem. Bo czy do tych ludzi, którzy obejrzeli film dotrze też wiadomość o tym, jaka była prawda? Wątpię.


EDIT:

Autor filmu dodał w tytule filmu na YT sprostowanie, że kubek został zakupiony w Kauflandzie.

 

Skomentuj