Zakaz reklamowania alkoholu? Żaden problem!

Piwo alkohol

Magiczne lata 90. Czasy, kiedy nastolatkowie czytali Bravo, a Laysy kupowało się wyłącznie po to, by zebrać wszystkie Tazosy. Dziewczyny na swoich walkmanach słuchały Spice Girls, a już dosłownie każdy – bez względu na płeć chciał mieć Tamagotchi. Wieczorami całe rodziny siadały przed tv, by zobaczyć kto tym razem wygra bezprzewodowy czajnik lub inną równie spektakularną nagrodę w “Idź na całość”, a kto odejdzie z ZONKIEM. W przerwie reklamowej nie oglądało się spotów przedstawiających produkty alkoholowe, ponieważ zabraniało tego obowiązujące wówczas prawo. Czy oznacza to, że w związku z tym nie reklamowano wtedy alkoholu?


Oczywiście, że reklamowano. Co prawda było to spore wyzwanie dla marketerów, ale niektórym się udawało. I to całkiem sprytnie.

Najbardziej mistrzowskim przykładem jak dla mnie są reklamy piwa Bosman (tak swoją drogą – czy tylko w mojej głowie automatycznie pojawia się 10 w skali Beauforta?). W kampanii, o której mowa reklamowano piwo bezalkoholowe, ale sposób, w jaki to robiono nie pozostawiał żadnych złudzeń, o co tak naprawdę chodziło autorom spotów. I pomyśleć, że wystarczyło jedno małe puszczenie oka przez Pawła Wilczaka… ?

To chyba najbardziej wymowne puszczenie oka, jakie znam. A tu kolejne dwa przykłady spotów z tej samej kampanii:

Jeszcze jeden:

I wersja graficzna:

bezalkoholowe

Powiem szczerze, że odzywa się we mnie chyba to stereotypowe polskie cwaniactwo, bo widząc powyższe reklamy mam ogromną satysfakcję, że ktoś w tak sprytny i zabawny, a jednocześnie tak prosty sposób ominął zakaz reklamowania alkoholu. Myślę, że gdybym nie był siedmiolatkiem w czasach, gdy emitowano te spoty, to od razu poleciałbym po czteropak Bosmana.


Inny ciekawy przykład to spot wódki Bols, którą reklamowano dzięki użyciu podobieństwa słów wódka i łódka. W krótkim telewizyjnym spocie widzimy ową Łódkę Bols, na pełnym morzu z załogą na pokładzie, podczas gdy lektor czyta te – wcale niekojarzące się z alkoholem zdania:

ble

Łódka Bols – mroźny smak prawdziwej przygody. Jeden cel, jedna załoga, jedna łódka Bols. (…) Łódka Bols. W lodzie.

bla

Wiadomo – przecież nikt nie lubi ciepłej łódki wódki!

Reklama oficjalnie dotyczyła oczywiście Bols Sport Travel, a sama łódka Bols była najnowocześniejszym jachtem w kategorii Super Maxi, jednak jak wynika z badań przeprowadzonych wówczas przez Federację Konsumnentów, zdecydowana większość bez problemu domyśliła się o co tak naprawdę chodziło. Aż 95% przebadanych osób uznało, że reklama dotyczyła alkoholu. Co więcej, łódka nie była tylko rekwizytem w reklamie – można było ją zwiedzać m.in. w Gdyni, Kołobrzegu i Helu.

Ale to jeszcze nie wszystko. W dalszej części kampanii, słuchacze rozgłośni radiowych mogli usłyszeć w przerwach reklamowych taki tekst, czytany przez kapitana Krzysztofa Baranowskiego:

bla

Łódka Bols – czysta przyjemność

bla

Cóż… Aż chce się po raz kolejny puścić oczko. ?


Mogłoby się wydawać, że łódka Bols to najlepsza gra słów, jaką można było wymyślić, by móc zareklamować wódkę. Istniała jednak w latach 90 jeszcze jedna reklama tego typu alkoholu, o której było głośno i która sprytnie omijała zakaz. Chodzi o reklamę Soplicy, a raczej Wypoczynkowej Turystyki Konnej Soplica.

Po odczytaniu pełnej nazwy nic nie świta? Po obejrzeniu spotu wszystko będzie jasne. I czyste.

To dopiero świetny pomysł! I tutaj też, jak w przypadku łódki Bols – słyszymy dość sugestywne zdania czytane przez lektora, wśród których na szczególną uwagę zasługuje kilka ostatnich:

bla

To wolność. Poczuj ją. Poznaj jej smak. Wu Te Ka Soplica – to jest jazda!


Na koniec najbardziej chyba znany przykład, czyli reklama piwa Okocim z piosenką, przepełnioną mistrzowskimi wręcz skojarzeniami piwnymi. Oto tekst:

bla

Mariola ma oczy piwne,
Mariola o kocim spojrzeniu
A w oczach błyski przedziwne,
Jak słońce brzęczące w jęczmieniu.

Cienie zielonych pnączy
Na włosach jej się ścielą,
Słońca się kropla sączy
Przez gęste liście chmielu.

Mariola cię tym zaskoczy,
Że taka słoneczna jest w cieniu,
Mariola ma piwne oczy,
O kocim, o kocim spojrzeniu.

Nie wiem czy stereotyp o polskim cwaniactwie można uznać za prawdziwy, ale na pewno wiem jedno: Polak potrafi.


Spodobał Ci się ten tekst?

Jeśli tak, to na pewno spodoba Ci się również ten, w którym pisałem o reklamach Redd’s, które opierają się na niezwykle sprawnej grze słów. Co ciekawe, autorem tekstów w tych reklamach jest Iwo Zaniewski – ten sam, który stworzył Mariolę o kocim spojrzeniu.

Skomentuj